Trekking na Borneo praktycznie: jak dojechać,noclegi,szczepienia

Szymon już opisał pierwszą część naszej przygody z Borneo (tutaj >> Borneo oczami 8 latka) i mam nadzieję, że bardzo Was zachęcił do pojechania w te rejony. Jak twierdzi to była jego najlepsza wyprawa, a był już na wielu. Żebyście mogli również przygotować własną wyprawę na Borneo podam kilka informacji praktycznych – na razie tylko odnośnie dojazdu i trekkingu. Przy kolejnym poście o dalszych przeżyciach w tym niezwykłym miejscu będę dopisywać informacje w zakresie kolejnych rejonów. I spieszcie się, dopóki jest tam tak pusto, tak pięknie i dopóki nie wypalono jeszcze całej dżungli 🙂

JAK DOJECHAĆ

Dotarcie na Kalimantan w tereny dżungli Kapuas Hulu nie jest takie proste, ale spokojnie każda rodzina da sobie radę 🙂 Przede wszystkim trzeba podkreślić, że część indonezyjska Borneo jest znacznie mniej turystyczna, ma słabo rozwinięte drogi i infrastrukturę. Ale dzięki temu nie jest ona zadeptana, jest niezwykle piękna, dzika i można po niej podróżować długi czas nie spotykając żadnego turysty. To niestety wiąże się z koniecznością podjęcia większego wysiłku aby dostać się do miejsc, które chcemy odwiedzić. W pierwszej kolejności należy znaleźć lot z Warszawy albo innego państwa europejskiego do miejsca przesiadkowego jak Dżakarta, Bangkok, czy Kuala Lumpur . W naszej ocenie najlepiej jest dolecieć do Kuala Lumpur, gdyż tanie azjatyckie linie lotnicze, które mają najwięcej połączeń i dużo fajnych zniżek, są malezyjskimi liniami i Kuala Lumpur jest ich główną stacją. Ze wskazanych miejsc kupujemy bilety lotnicze tanich azjatyckich linii lotniczych Air Asia i dolatujemy do malezyjskiej części Borneo tj. do Kuching. Następnie przelatujemy na część indonezyjską do Pontianak a potem czeka nas kolejny lot w głąb lądu - do Putussibau. Stamtąd około godziny jazdy samochodem, a następnie około 2 godzin łodzią i jesteśmy na miejscu. Brzmi skomplikowanie, ale jest to w sumie dosyć proste i każdy da sobie z tym radę 🙂 Obik link do tanich azjatyckich linii lotniczych - http://www.airasia.com. Można również przejechać autobusem ze strony malezyjskiej Borneo na indonezyjską, ale to zajmuje znacznie więcej czasu i raczej nie polecam z dziećmi.

JAK ZORGANIZOWAĆ TREKKING

Organizacją trekkingu zajmuje się praktycznie biuro na miejscu, ale to my decydujemy o czasie trwania trekkingu, jego trudności itp. w zależności od tego co chcemy zobaczyć. My wybraliśmy biuro podróży Kompakh Indonesia i byliśmy bardzo zadowoleni.

http://www.tatunet.ddo.jp/kompakh/en/about_us.php

Mają też swojego Fb

https://www.facebook.com/kompakh.indonesia

W drogę z Wami rusza cała ekipa – przewodnik po dżungli, kucharz, który gotuje na ogniu pyszne jedzenie, przewodnik, pomocnik – nawet jeżeli jest Was tylko garstka ( my byliśmy w 5 osób). Oczywiście taniej jest, jeżeli zdecydujecie się jechać w większej grupie.

O CZYM NALEŻY PAMIĘTAĆ

Niewątpliwie jest to wyjazd wymagający od Was zaangażowania, ale każdy samodzielny wyjazd takiego zaangażowania wymaga  Najważniejsze rzeczy, o których nie wolno zapomnieć:

Trzeba sprawdzić w jakiej porze jedziecie – inne rzeczy będą potrzebne w porze deszczowej, inne w porze suchej,

Jeżeli jedziecie w porze deszczowej trzeba ze sobą zabrać wyższe buty trekkingowe i ochraniacze albo specjalne skarpety antypijawkowe – w dżungli w porze deszczowej jest dużo pijawek, które znajdą każdą wolną przestrzeń, żeby się dostać do ciała i przyczepić. Dlatego ciasno tkane ochraniacze czy skarpety ( sięgają aż do ud 🙂 ) są niezbędne. W porze suchej jest to całkowicie niepotrzebny balast. My jechaliśmy w porze suchej, zabraliśmy ze sobą skarpety antypijawkowe, których nie założyliśmy ani razu – spotkaliśmy jedną pijawkę! Szymon był bardzo rozczarowany i trzymał ją na ręku długo, aby dokładnie zapamiętać jak wygląda.

Jeżeli jedziecie w porze suchej, to część trasy rzeką może być niedostępna, z uwagi na niski poziom wody – koniecznie trzeba wtedy zapytać w biurze, jak wygląda sytuacja, żeby ustalić najbardziej dogodną, a też możliwą do realizacji trasę.

Należy zabrać ze sobą coś do odkażania wody. Nie ma możliwości zabrania wody mineralnej na 7 dniowy trekking! Przewodnicy biorą wodę z rzeki, gotują ją i uznają, że to wystarczy. My mieliśmy wątpliwości, bo wiadomo, że gotowanie zabija większość bakterii, pasożytów, a nawet wirusów, ale pod warunkiem że trwa 10-20 minut, żeby zniszczyć przetrwalniki niektórych bakterii trzeba gotować wodę w temperaturze 120°C nawet przez 2 godziny, a poza tym gotowanie nie oczyszcza wody z zanieczyszczeń chemicznych, niektórzy podają też, że temperatura 100°C nie niszczy salmonelli. Dlatego woleliśmy mieć odkażacze do wody. Zdecydowaliśmy się na droższy sprzęt, ale za to woda przez ten sprzęt odkażona jest najbezpieczniejsza i po prostu smaczna (bez dziwnego smaku, jak np. przy jodynie) oraz bez zanieczyszczeń. Wodę braliśmy z rzeki – nikomu z nas nic się nie stało, woda była krystaliczna po oczyszczeniu. Polecam więc z czystym sumieniem:

steripen – urządzenie małe, wygodne , działające jak światło na sali operacyjnej – usuwa 99,99 % bakterii, wirusów, pierwotniaków,

specjalistyczny bidon z filtrem Aqua Pure – oprócz powyższego, jeszcze czyści wodę z zanieczyszczeń

Poczytać o zagrożeniu malarycznym w rejonach, w które jedziecie i w przypadku dużego zagrożenia zakupić i brać jakiś środek antymalaryczny np. malarone. Nie jesteśmy zwolennikami brania tego leku wszędzie, gdzie jest jakiekolwiek zagrożenie malaryczne, bo przy niskim zagrożeniu wystarczą repelenty. Unikamy wtedy niepotrzebnego obciążania organizmu. Ale w tym zakresie decyzja należy do każdego z Was.

Trzeba pamiętać również koniecznie o zabraniu ze sobą repelentów na komary z odpowiednim procentem substancji czynnej DEET (najlepiej min. 30%, dla małych dzieci może być mniejsze stężenie, ale wtedy trzeba częściej smarować) oraz odkażaczy do rąk ( żele w płynie, do których użycia nie potrzeba wody). Jest to szczególnie istotne przy dzieciach. Dla dzieciaczków można dodatkowo zakupić na lotniskach opaski nasączone tymi substancjami czynnymi, które działają przez kilka dni, zakłada się je na nogi i ręce ( na zdjęciach widać, że Szymon ma takie założone). Jest to niewątpliwie dodatkowe zabezpieczenie.

Na trekking należy zabrać ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy, do których zaliczamy – lekarstwa, podstawowe kosmetyki, buty trekkingowe zakryte (dwie pary, jeżeli planujecie również trekkingi mokre), odzież trekkingową szybkoschnącą, ręcznik szybkoschnący, bieliznę, skarpety. Reszta to już Wasza inwencja. Zabieranie jakichkolwiek zabawek mija się z celem, bo sama dżungla to jest dla dziecka taka atrakcja, że nic innego nie potrzeba.

Rzeczy, które są zbędne na samym trekkingu, a jednocześnie potrzebne w dalszej drodze, można bezpiecznie zostawić w hotelu, w którym będziecie nocować po powrocie z trekkingu. Nikt nie robi tu problemu - zapewniam, że nic nie ginie i wszystko jest bezpieczne.

My zabraliśmy dla Szymona kije trekkingowe, które bardzo się przydały, ale jak nie chcecie dźwigać to równie dobrze sprawdzą się kije z bambusa, które na miejscu przewodnik oporządzi dla Was maczetą.

Trekking Borneo z dzieckiem praktycznie - co jeść, jak dojechać, gdzie nocować

SZCZEPIENIA

Przed wyjazdem w takie rejony trzeba koniecznie się zabezpieczyć i dokonać szczepień siebie i dziecka. Przy czym należy pamiętać, że dziecko które jest regularnie szczepione zgodnie z kalendarzem szczepień, większość niezbędnych szczepień już ma np. tężec, polio czasami dur brzuszny. Szczepienia niezbędne to szczepienia przeciwko : żółtaczce typu A i typu B, durowi brzusznemu, polio. Można również zaszczepić się przeciwko wściekliźnie czy tężcowi, ale tu już zdecydujecie sami.  Dokładnie o szczepieniach można poczytać na stronach internetowych dotyczących medycyny tropikalnej.

NOCLEGI, JEDZENIE, PRZEMIESZCZANIE SIĘ PODCZAS TREKKINGU

W tym zakresie właściwie nie trzeba się niczym martwić. W czasie trekkingu śpicie najczęściej pod płachtami na brzegach rzeki czy w dżungli. Jednak przewodnicy mają karimaty, śpiwory i moskitiery – nic innego nie potrzeba. Jedzenie jest przygotowywane przez kucharza z tego co ma ze sobą i z dobrodziejstw dżungli czy rzeki. Przy czym kucharz gotuje świetnie i jedzenie jest pyszne! Jest ono też bezpieczne, bo głównie gotowane, pieczone na ogniu. Jeżeli Wasze dziecko tego nie zje, to możecie się zaopatrzyć w rzeczy, które się nie zepsują i zabrać je ze sobą, jak kabanosy, serki góralskie, nutella itp. Podczas trekkingu przemieszczacie się albo pieszo przez dżunglę albo podpływacie łodzią – wszystko załatwia biuro.

Na koniec biuro odstawia Was do hotelu czy guesthouse’u, który sobie zarezerwowaliście. Jak to zrobić i gdzie szukać przy kolejnym wpisie.