Tanjung Puting – przygotowanie do wyprawy [porady]

Szymon opisał kolejną część naszej przygody z Borneo i mam nadzieję, że teraz już bardzo chcecie tam jechać 🙂 Żebyście mogli również przygotować własną wyprawę na Borneo podam znowu kilka informacji praktycznych – tym razem odnośnie Tanjung Puting. Przy kolejnych postach o dalszych przeżyciach w tym niezwykłym miejscu będę dopisywać informacje w zakresie kolejnych rejonów, bo to nadal nie jest koniec. I spieszcie się, dopóki jest tam tak pusto, tak pięknie i dopóki nie wypalono jeszcze całej dżungli.

JAK DOJECHAĆ

Jak już pisałam wcześniej dotarcie na Kalimantan nie jest takie proste, ale spokojnie każda rodzina da sobie radę/ Nie jest też łatwo poruszać się po Kalimantanie, gdyż ma słabo rozwinięte drogi i infrastrukturę. Jak już dotarliście na Kalimantan ( o tym było w poprzednim poście), to żeby dojechać do Tanjung Puting musicie dostać się do Pangkalanbuun. Jak spojrzycie na mapę to zauważycie, że od strony Kapuas Hulu nie ma możliwości dojechania tam jakąkolwiek drogą, bo po prostu takich dróg nie ma. Także z innych rejonów Kalimantanu praktycznie brak jest możliwości dostania się do tej miejscowości samochodem, bo rzeczywiście teren jest całkowicie wyizolowany i nie ma żadnego transportu drogowego. Oczywiście można próbować znaleźć jakieś połączenia rzekami, pytając na miejscu tubylców, ale to pod warunkiem, że macie baaaardzo dużo czasu i cierpliwości 😉 My go nie mieliśmy. Można natomiast, za pośrednictwem biura, zakupić bilety lotnicze z Pontianak do Pangkalanbuun. Jak się tam dostaniecie, to właściwie już jesteście na miejscu 🙂 Jeszcze tylko 2 godziny samochodem do Kumai – portu i miasta jaskółek, kolejne godziny łodzią przez park narodowy i już.

1 Tanjung Puting Borneo podróże z dzieckiem (1)

NOCLEG W PANGKALANBUUN

Opcji szukania noclegu w tym mieście jest kilka. Możecie nocleg załatwić z Polski, możecie za pośrednictwem tamtejszego biura, a możecie po prostu przyjechać i popytać. My staramy się zawsze mieć już nocleg załatwiony, żeby nie tracić czasu, ale wiem, że dla niektórych szukanie noclegu to jak dobry sport i zawsze robią to na miejscu! Zdecydowanie w Pangkalanbuun też tak można zrobić. Miasto jest małe i dociera tam bardzo mało turystów, więc z noclegami nie ma problemów. My szukaliśmy noclegów przez:

- www.booking.com

- www.agoda.com – ta strona ma zdecydowanie więcej miejsc noclegowych w Azji, dlatego warto tam pobuszować, Chociaż tak między nami, jest powiązana z „booking”…

JAK ZORGANIZOWAĆ POBYT W TANJUNG PUTING

Organizacją pełnego pobytu w Parku Narodowym zajmują się indywidualni właściciele łódek i tamtejsze biura. Teren ten jest rzeczywiście bardzo chroniony ze względu na mnogość zwierząt, a zwłaszcza orangutanów i nosaczy. My natomiast możemy zdecydować o czasie trwania naszego pobytu oraz noclegach, w zależności od tego co chcemy zobaczyć. Po Tanjung Puting można pływać tylko łódkami, gdyż brak jest jakiegokolwiek innego transportu. Możecie próbować sami dojechać z Pangkalanbuun do Kumai i szukać łodzi, ale to też nie jest zbyt tanie. Wzięcie łodzi oznacza zabranie również pełnej załogi, czyli minimum przewodnika, kucharza i kapitana, a to oznacza wyższe koszty. Macie jednak zawsze zapewnione jedzenie, które jest gotowane na łodzi, a sklepów ani restauracji tam nie ma 😉 . Oczywiście tubylcy umawiają się co do cen takich łodzi, więc aby znaleźć okazję trzeba się nachodzić. My załatwialiśmy cały pobyt przez Rimba Eco Lodge…. i byliśmy bardzo zadowoleni.

http://rimbaecolodge.com/

Mają też swojego Fb

https://www.facebook.com/EcolodgesIndonesia/

Przewodnik odbiera Was już z lotniska w Pangkalanbuun, załatwia samochód, łódź i jest z Wami przez cały czas. Nasz przewodnik był bardzo pomocny, świetnie mówił po angielsku, znał się na wszystkich zwierzętach, które tam żyją. Miał nawet ze sobą atlas ptaków, żeby na bieżąco pokazywać nam co widzimy. Do tego świetnie wiedział, zarówno on , jak i załoga łodzi, gdzie podpłynąć, żeby zobaczyć konkretne zwierzęta np. krokodyle. Piszę o krokodylach, bo jeżeli chodzi o większość innych zwierząt, a zwłaszcza nosacze, makaki, orangutany itd., to jest ich taka ilość, że nie nadążacie ruszać głową .

1 Tanjung Puting Borneo podróże z dzieckiem (14)

Są wszędzie, podczas całej Waszej drogi! Rimba Eco Lodge nie należała do najtańszych, ale miało bardzo dobre opinie i zdecydowanie się sprawdziło  Po całym rejsie biuro odwozi Was ponownie do Pangkalangbun, a tam przecież już macie zarezerwowany hotel.

Jeżeli weźmiecie łódź z Kumai, to upewnijcie się, że przewodnik lub ktoś na łodzi chociaż trochę mówi po angielsku, bo inaczej trudno Wam będzie się dogadać, a również oni mogą mieć do Was trochę inne podejście. Oznacza to, że np. nie będą pokazywać Wam wszystkich zwierząt po drodze, nie zwolnią w miejscach, gdzie możecie zobaczyć krokodyle itp.

NOCLEGI

W zależności od wyboru noclegów zapłacicie mniej albo więcej. My wybraliśmy opcję noclegu w bungalowach właśnie w Rimba Eco Lodge. W Tanjung Puting jest tylko jedno miejsce, gdzie można spać w bungalowach – właśnie tam gdzie my, stąd i cena wysoka ( linki powyżej).

1 Tanjung Puting Borneo podróże z dzieckiem (24)

1 Tanjung Puting Borneo podróże z dzieckiem (25)

Można również wybrać noclegi na łodzi, co jest również fajnym rozwiązaniem i jest niewątpliwie tańsze. Jak widzieliście na zdjęciach łódź jest dwupoziomowa – na górze siedzicie w czasie całej drogi, co jest super rozwiązaniem, bo wszystko widać, a na dole znajdują się materace do spania, kuchnia i jakaś prowizoryczna toaleta. Tam śpicie na materacach rozłożonych na ziemi, ale zazwyczaj mają one zapewnioną również moskitierę. Nam podobały się bungalowy głównie ze względu na biegające po dachach makaki, co jest dodatkową atrakcją. Pamiętajcie, że na łodzi czasami trudno jest zasnąć ze względu na odgłosy dookoła. Poza tym, jak w dzień jest ponad 30 stopni, to w nocy temperatura znacznie spada i robi się chłodno oraz osiadają mgły. Dlatego warto się do takiego noclegu dodatkowo przygotować.

O CZYM NALEŻY PAMIĘTAĆ

Jak pisałam już poprzednio, niewątpliwie jest to wyjazd wymagający od Was zaangażowania, ale każdy samodzielny wyjazd takiego zaangażowania wymaga, A tu najważniejsze rzeczy, o których nie wolno zapomnieć:

Trzeba sprawdzić w jakiej porze jedziecie – inne rzeczy będą potrzebne w porze deszczowej, inne w porze suchej – jak chcecie wiedzieć jakie to zajrzyjcie do poradnika z poprzedniego posta,

Jeżeli nie będziecie robić trekkingu po dżungli, to nie jest niezbędnym zabieranie ze sobą czegoś do odkażania wody, o czym pisałam w poprzednim poście. W Tanjung Puting na łódź zapakujecie dowolną ilość wody mineralnej i nie trzeba się martwić. My jednak zabieramy zawsze ze sobą albo steripen (urządzenie małe, wygodne, działające jak światło na sali operacyjnej – usuwa 99,99 % bakterii, wirusów, pierwotniaków) oraz specjalistyczny bidon z filtrem Aqua Pure (oprócz powyższego, jeszcze czyści wodę z zanieczyszczeń). Wtedy, jak nawet zapomnisz kupić wody butelkowanej albo jej zabraknie nie masz problemu – a przy dzieciach to ważne.

W Tanjung Puting raczej nie ma szczególnego zagrożenia malarycznego. Jak pisałam wcześniej nie jesteśmy zwolennikami brania malarone (leku antymalarycznego) wszędzie, gdzie jest jakiekolwiek zagrożenie malaryczne, bo przy niskim zagrożeniu wystarczą repelenty. Unikamy wtedy niepotrzebnego obciążania organizmu. Ale w tym zakresie decyzja należy do każdego z Was.

Trzeba za to z pewnością pamiętać o zabraniu ze sobą repelentów na komary z odpowiednim procentem substancji czynnej DEET (najlepiej min. 30%, dla małych dzieci może być mniejsze stężenie, ale wtedy trzeba częściej smarować) oraz odkażaczy do rąk ( żele w płynie, do których użycia nie potrzeba wody). Dla dzieciaczków można dodatkowo zakupić na lotniskach opaski, o których pisałam wcześniej.

Na rejs zabieracie ze sobą wszystkie bagaże chyba, że zamierzacie wrócić do hotelu, w którym wcześniej nocowaliście. Wówczas możecie część rzeczy zostawić w hotelu. Nie potrzebujecie zabierać jakiegokolwiek jedzenia, gdyż wszystko na miejscu dostaniecie – poczynając od ryb, ryżu, a skończywszy na owocach. Każdy sobie coś wybierze - gwarantuję, że nawet niejadki będą zadowolone!

Podobnie jak na Kapuas Hulu, również tutaj radziłabym zabrać lekarstwa, podstawowe kosmetyki, buty trekkingowe, odzież trekkingową szybkoschnącą, ręcznik szybkoschnący, bieliznę, skarpety, ale też lekkie buty np. sandały czy klapki , jak ktoś woli. Jak schodzicie z łodzi, to buty trekkingowe będą najodpowiedniejsze, bo nigdy nie wiesz w co wdepniesz.

Odnośnie lekarstw proponuję być zabezpieczonym na każda ewentualność, bo tutaj raczej nie spodziewajcie się dobrej opieki zdrowotnej – jeżeli w ogóle ją w tych rejonach znajdziecie. Jeżeli pójdziecie do lekarza pierwszego kontaktu przed wyjazdem i powiecie gdzie jedziecie, to zazwyczaj jest on w takim szoku, że bez problemu wypisuje wszystkie recepty. Jak nie to każdy lekarz medycyny tropikalnej to zrobi.

My zawsze pamiętamy, żeby w apteczce były:

- lek z kulturami bakterii ( np. Biotyk - nie trilac, bo trzeba go trzymać w lodówce)

- leki na brzuch typu nifuroksazyd, smecta itp.,

- leki przeciwbólowe,

- leki przeciwgorączkowe np. nurofen,

- antybiotyk w miarę uniwersalny ( my bierzemy zawsze Zinnat). Nam przydaje się też antybiotyk typowy na zapalenia gardła, czyli Augmentin, bo wbrew pozorom jest to częste schorzenie w rejonach tropikalnych, z uwagi na zmiany temperatur,

- lek na biegunkę ( np. loperamid ), gdyż trudno wytłumaczyć kierowcy autobusu czy kapitanowi, że musicie stawać co kilka chwila. Choć zasadniczo lepiej go nie brać, jak nie musicie,

- fenistil na ugryzienia,

- coś do ssania na ból gardła,

- dicortineff – krople, które nadają się i do uszu i do oczu,

- zabieramy też gripex i coś na kaszel,

- Octenisept antyseptyczny spray,

- plastry, bandaże, gaziki

- coś na uczulenie, jeżeli jest potrzebne

Dobrze wyposażona apteczka, to coś co może Wam bardzo pomóc, a jak nie Wam to

innym podróżnikom spotkanym w drodze. Oby się nie przydała.

SZCZEPIENIA

O nich pisałam szczegółowo w poprzednim poście, ale przypominam, bo to ważne.

UBEZPIECZENIE

Kochani, pamiętajcie koniecznie o wykupieniu ubezpieczenia. Zazwyczaj będzie to ubezpieczenie niestandardowe, więc najlepiej skontaktować się z jakimś przedstawicielem i dokładnie nakreślić, o co Wam chodzi, a on znajdzie właściwą firmę. Jeżeli nie mają takich ubezpieczeń, to opracują je dla Was. My zawsze staramy się, aby w ubezpieczeniu była zagwarantowana możliwość przelotu do szpitala, który my wybierzemy, a nie najbliższego. W Azji to szpital w Bangkoku, bo opieka tam jest lepsza niż w Europie, a specjaliści należą do czołówki światowej. Naprawdę! Na szczęście nie poznaliśmy jeszcze tego szpitala i mam nadzieję, że nie będziemy musieli, ale jak to mówią „strzeżonego Pan Bóg strzeże”.

Mam nadzieję, że to co podałam przyda Wam się w podróży. No i udanych niestandardowych wakacji!

Więcej:
www.planetkiwiblog.com 

Tekst powstał w ramach współpracy "Blogerzy z Dzieckowpodrozy.pl"