Czy warto wysyłać dzieci na kolonie?

Chociaż niektórym wysyłanie dzieci na kolonie kojarzy się z czasami PRL-u i uważają, że dziś już takie rozwiązanie jest przestarzałe, to jednak ma ono wiele zalet i sporo rodziców wciąż się na nie decyduje.

Co o tym decyduje? Można przecież pomyśleć sobie, że mnóstwo rodziców co roku spędza wczasy z dziećmi nad morzem i są z takiej sytuacji zadowoleni. Po pierwsze, my też musimy czasem odpocząć, a jednak pociecha, choć jest wspaniała, wymaga uwagi przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Po drugie, ważne, żeby dziecko obcowało jak najwięcej ze swoimi rówieśnikami. Wtedy bowiem nabiera zdolności interpersonalnych, zaczyna otwierać się na inne dzieci i uczy się przy tym bardzo wielu rzeczy, takich jak dzielenie się z innymi i podobne. Skoro więc już zdecydujemy się wysłać dziecko na kolonię, najpierw powinniśmy określić cel wyjazdu. Jeśli np. założymy, że nasza pociecha najlepiej czuć będzie się na naszym rodzimym wybrzeżu, to wysłanie jej tam na kolonie jest w wielu wypadkach zdecydowanie lepszym pomysłem niż np. wspólne wczasy z dzieckiem nad morzem. Trzeba jednak zadbać o to, by miało się czym tam zająć. Na szczęście w tym przypadku nie jest to trudne, może przecież bawić się na plaży, na miękkim, piaszczystym podłożu (co przecież w wieku kilku lat jest niezwykle istotne, ruchliwe maluchy często mają bliski kontakt z ziemią), lepić babki z piasku i zachwycać się potężnymi falami. Żeby jednak zorientować się dokładniej, gdzie nad morze powinno się wysłać dziecko, aby przeżyło swoje najlepsze kolonie, warto zasięgnąć rady u osób znajomych, szczególnie takich, które mają dużo dzieci i już nieraz wysyłały swoje pociechy na wakacje nad morze.

 

1 comment

Leave Comment
  1. Anna Dobiasz

    Uważam, że warto. Kiedyś trzeba nauczyć dziecka odpowiedzialności i radzenia sobie samemu. Kolonie to świetna okazja! Ja od kilku lat wysyłam dziecko na obozy z biurem ATAS. O nic się nie martwię, wszystko zawsze jest dograne. W tym roku moja córka jedzie z nimi na obóz językowy na Maltę. Uważam, że obozy językowe, to już w ogóle – strzał w dziesiątkę! Całoroczne korepetycje nie dadzą tyle, co zagraniczny turnus z kursem językowym.