Tatrzański debiut

Pierwszy wyjazd w ubiegłym roku w góry, w piękne Karkonosze zakończył się pełnym sukcesem, wiadomym więc było, że i w tym roku góry wygrają z nadmorską monotonią.

z dzieckiem w tatry 1

Z racji tego, że miał to być pierwszy wyjazd Antka w tak wysokie pasmo górskie, a nie chcieliśmy się ograniczać do Krupówek i dolinek, już nieco wcześniej zaopatrzyliśmy się w uprzęże wspinaczkowe. Niby mieliśmy robić tylko lajtowe wypady, ale biorąc pod uwagę to, jak bardzo żywotnym dzieckiem jest Antek, wolałem mieć go w bardziej eksponowanych miejscach na "sznurku', choćby na wypadek jakiegoś zachwiania czy podobnej przygody. Uprzęże można wypożyczyć, ja zdecydowałem się na kupno używanych w internecie (po powrocie zostały sprzedane bez straty).Drugim absolutnie niezbędnym elementem jest kask dla dziecka. Na chwilę obecną wiemy, że była to rzecz przydatna chociażby w jaskiniach, które były prawdziwą przygodą dla mojego sześciolatka.

Góry i jaskienie z dzieckiem...

Nadszedł w końcu długo wyczekiwany dzień wyjazdu. Jako że z Poznania do Zakopanego jest około 7-8 godzin jazdy zdecydowaliśmy się na wariant podróży nocnej. Tata na szczęście nie ma problemu z niewielkim brakiem snu więc decyzja zapadła- wyjazd o 22. Antek drogę prześpi, a z racji że meldunek na naszej kwaterze mamy od godziny 14 plan był prosty- jedziemy przez Zawoję i w niedzielny poranek na dzień dobry robimy podejście na Babia Górę w Beskidzie Żywieckim. W sumie to niezły prolog przed wyższymi szczytami Tatr. Trochę się martwiłem jak Antek poradzi sobie z Diablakiem ( w końcu to 1725 m n.p.m.), ale moje obawy okazały się niepotrzebne. Młody szedł przodem jak przysłowiowy „szatan”. Ciągle się oglądał i nas poganiał. W każdym razie około godziny 5.30 po lekkim rozprostowaniu kości po podróży i pozostawieniu autka na Przełęczy Krowiarki zaczęliśmy nasza mozolną podróż w górę. Dodać należy, że Królowa Niepogód ukazała nam swoje oblicze w pełnej krasie. Początek podejścia- mżawka, im dalej, tym gorzej- mokro, wietrznie, nie zapowiadało się to najlepiej.

z dzieckiem w tatry 2

Jednak po minięciu Sokolicy pogoda zaczęła się jakby poprawiać. Deszcz ustał, wiało jakby nieco mniej, chmury zaczęły się rozstępować. Młody chyba za punkt honoru wziął sobie doprowadzenie starszyzny do zawału, bo „szedł jak przeciąg”. Oczywiście na szczycie Babiej Góry był pierwszy, a tam- takie widoki…

Babia Góra z dzieckiem Babia Góra z dzieckiem

Zdecydowanie warto było się wybrać na Diablaka tego dnia. Na szczycie mieliśmy przyjemność być sami, widoki i pogoda- niesamowite. Antek w rewelacyjnej formie, zadowolony niesamowicie. Wszystko to dobrze wróżyło na następny Tatrzański tydzień. Po śniadanku na szczycie zrobiliśmy zejście szlakiem przez schronisko Markowe Szczawiny, gdzie oczywiście obowiązkowe podbicie pieczątek w książeczkach GOT (fantastyczna sprawa jeśli chodzi o dopingowanie dziecka w górach, a i po powrocie miło sobie czasem obejrzeć pieczątki i powspominać te fantastyczne chwile. Odjazd z Przełęczy Krowiarki około godziny 14. Mniej więcej po godzinie zameldowaliśmy się w jednej z naszych ulubionych knajpek w Zakopanem. „OdSkocznia” tradycyjnie nas nie zawiodła. Po pysznym obiedzie (danie dnia jeszcze nigdy nas nie zawiodło, a i wybór dla dzieci wielki) pojechaliśmy do Kościeliska na nasza kwaterę. Tu rozpakowanie bagażu, kąpiele i ogólny odpoczynek, który był zdecydowanie potrzebny.

Poniedziałek zapowiadał się średnio. Chmury, momentami deszcz. Szybko zweryfikowaliśmy plany i zamiast w Góry postanowiliśmy pokazać Tośkowi nieszczęsne Krupówki. Dla sześciolatka masa tandetnych kolorowych straganików na pewno robi wrażenie, niestety wszechobecna chińszczyzna trochę zaburza myślenie małego dziecka, na szczęście szybko opanowaliśmy znany wszystkim rodzicom monolog- „kup mi to, a kup mi tamto”… 😉 Postanowiliśmy iść na basen. Była to świetna decyzja. Pomimo chłodu na zewnątrz bezproblemowo mogliśmy sobie popływać w ciepłej wodzie w basenie zewnętrznym, ale to i tak tylko do czasu odkrycia przez Antka zjeżdżalni. Po pierwszym niepewnym przejeździe już do końca było tylko bieganie po schodach na największa ślizgawkę. Późnym popołudniem powrót do kwatery, bo potrzebny był solidny odpoczynek przed wtorkiem. To już nie miały być przelewki….

We wtorek rano pobudka. Śniadanie, przygotowanie kanapek na drogę, ciepła herbata w termosy, sprzęt w plecaki i biegusiem już przed godzina 7 staliśmy na przystanku czekając na jakiegoś busa do Kuźnic. Tam, dzięki zakupionym wcześniej biletom ominęliśmy osławioną już „kolejkę do kolejki” na Kasprowy Wierch. Po około 10-ciu minutach już jechaliśmy na pierwsze Antkowe tatrzańskie góry…

Tego dnia Antek zdobył swój pierwszy dwutysięcznik- Beskid. Później się cofnęliśmy, aby granią dojść do Kopy Kondrackiej, niestety, górskie powietrze i wysiłek dały znać o sobie. Antek po drodze musiał się kimnąć, w związku z czym zrezygnowaliśmy już z wchodzenia na Kopę i z Przełęczy pod Kopą Kondracką ruszyliśmy w dół do schroniska na Hali Kondratowej aby coś przegryźć. Generalnie potwierdziły się moje domysły- dopóki idzie się szlakiem i w miarę płasko, dziecko się nudzi, wtedy przydaje się wymyślanie zabaw typu „wymyślamy zwierzęta i rośliny na literę A B C. U nas to się sprawdzało znakomicie. Jednak nic tak nie podnosiło kreski żywotności u dziecka jak możliwość choćby niewielkiej wspinaczki.

beskid z dzieckiem opinie

szczyt Beskid z dzieckiem opinie
gorskie szlaki z dzieckiem 6 lat opinieJedną z większych atrakcji naszego wyjazdu miało być zwiedzanie jaskiń. Nadszedł więc czas i na to. Wejście do Doliny Kościeliskiej mamy raptem 15 minut od naszej kwatery, więc środa rano pakowanie tobołów i jazda na szlak. Samo przejście Doliny Kościeliskiej nie powinno być problemem raczej dla nikogo. My zdecydowaliśmy się na wariant zwiedzenia Wąwozu Kraków i jaskini Smoczej Jamy i później dojścia do Schroniska Ornak. Wąwóz Kraków nas urzekł. Fantastyczne miejsce. Jednak już samo dojście do jaskini raczej odradzamy małym dzieciom i bez asekuracji. Widać na zdjęciach drabinę, która prowadzi do jaskini jak i sztuczne ułatwienia pomagające tam dotrzeć .

Wąwóz Kraków z dzieckiem w tatry 9
z dzieckiem w tatry 10
z dzieckiem w tatry 11
jaskinie z dzieckiem
Ten fragment wywoływał ciągłe zachwyty Antka, jednak przestrzegam przed wybieraniem się tam z małym dzieckiem bez żadnej asekuracji. Po odpoczynku w schronisku na Ornaku (i oczywiście obowiązkowych pieczątkach ) czas na powrót i najważniejszy punkt dzisiejszego dnia- Jaskinię Mylną. Tu już nie przelewki. Jaskinia długa, wchodzenie bez latarki absolutnie bezcelowe, kask na głowie niezbędny. Tata żałował, że sam go nie ma, tym bardziej że dla niego droga była udręką- praktycznie cały czas na kolanach, głowa poobijana, ale najważniejsze że syn przeszedł bez problemu a kask się sprawił. Jeśli ktoś się zdecyduje na tę przygodę to zalecamy ciepłe ubranie, bo w jaskini w największe upały jest naprawdę zimno. Zagwarantować też możemy brudne nogawki, bo niekiedy trzeba się przedzierać na czworakach, ale wszystkie te niedogodności wynagradza świetna zabawa.

jaskinia mylna z dzieckiem opinie
jaskinia mylna z dzieckiem opinie rodzicow

Kolejne dni może już nie były tak ekstremalne, ale na pewno godne polecenia. Wycieczka nad Morskie Oko i Czarny Staw…

morskie oko z dzieckiem opinie

z dzieckiem w tatry 15 morskie oko
z dzieckiem w tatry 16 morskie oko czarny staw

Równie fajny był wypad na Gubałówkę i kąpielisko na Polanie Szymoszkowej:

Gubałówka z dzieckiem
basen kąpielisko polana szymoszkowa z dzieckiembasen kąpielisko polana szymoszkowa z dzieckiem

Na koniec przenieśliśmy się na jedną noc do schroniska na Polanie Chochołowskiej, aby wejść na imiennika taty- Grzesia…

z dzieckiem w tatry 20 polana chocholowska
z dzieckiem w tatry 21 polana chocholowskaz dzieckiem w tatry 22 grzes

W drodze powrotnej oczywistym było, że pokazać trzeba Antkowi choć niewielką część Krakowa, zwiedziliśmy Wawel, Sukiennice i Rynek.

Krakow smok wawelski
Kraków

Czy nasze wakacje się Antkowi podobały?

Chyba tak. Ciągle się dopytuje kiedy znowu pojedziemy w Tatry bo strasznie kusi go Giewont. Tatry podobały mu się niesamowicie. Oczywiście nie obyło się bez narzekań, choćby podczas wycieczki na Morskie Oko, w końcu to ponad 20 kilometrów, więc małe sześcioletnie nóżki miały co przebierać, ale jeśli przeznaczyć na takie wycieczki cały dzień to spokojnie dziecko da radę to przejść. Jeśli się wybieramy w miejsca nieco eksponowane, zalecamy z własnego doświadczenia choćby minimalną asekurację, taką jaką my stosowaliśmy- dwie uprzęże, około 15 metrów liny i spokój duszy, że nic nie powinno się stać nieprzewidzianego. A Tatry spodobają się każdemu i żadne dziecko nawet nie pomyśli w trakcie pobytu o tabletach, laptopach i innych wynalazkach cywilizacji, a naprawdę poczuje naturę.

Czy wrócimy w Tatry? Na pewno. Chociaż przyszły rok planujemy w Pieninach to nie wykluczamy jednego dnia na zdobycie wymarzonego przez Antka Giewontu.