Zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Infrastruktury (dawniej Transportu), korzystający z ulgi musi udowodnić prawo do jej posiadania. Nie jest innaczej w przypadku dzieciaków. Sprawa wydaje się prosta jeżeli dziecko chodzi do szkoły - ulga przysługuje mu na podstawie legitymacji. Natomiast jeżeli dziecko nie ma legitymacji, konduktorzy żądają dokumentu stwierdzającego jego wiek. Jeżeli nie masz zaświadczenia z przedszkola, książeczki zdrowia, aktu urodzenia, paszportu lub innego kwitu z data urodzin malucha możesz się liczyć z mało sympatycznym potraktowaniem ze strony personelu pociągu i koniecznością uiszczenia dopłaty do biletu bez ulgi. Oczywiście większość konduktorów widząc miłą sympatyczną dziatwę w wagonie rezygnuje z tego zabiegu. Jednak można się natknąć na wystraszonego formalistę, który na stwierdzenie, że przecież widać, że dziecko do szkoły nie chodzi potrafi odpowiedzieć, że cyt: "różne rzeczy widać, a potwierdzić wiek trzeba...". Rzecz się tyczy głownie personelu pociągów IC i EC. Winą oczywiście jest głupi i małoduszny przepis ale póki co warto jednak zabrać ze sobą cokolwiek gdzie będzie wpisana data urodzenia dziecka, żeby nie stresować konduktorów formalistów, których przecież też ktoś kontroluje, a oni nie chcą kłopotów. Pokazanie takiego kwitu ukoi ich skołatane nerwy, a nam pozwoli uniknąć sytuacji kiedy umundurowany delikwent stoi nad głową i myśli co począć z tak sympatyczną rodziną. Bo przepis jest przecież przepis... a naszym obowiązkiem jest zadbanie o obsługę pociągu ;-)